Pan Henryk Drzazga pozostawił po sobie obraz człowieka niezłomnego i pełnego poświęcenia dla innych. Uczniowie wspominają go jako dobrego nauczyciela, pełnego pasji pedagoga, który czynił wszystko, co tylko mógł i potrafił, by jego uczniowie mieli jak najlepszy start w dorosłe życie.
Zabiegał o fundusze, organizował dochodowe uroczystości, sprzedawał najlepsze i najładniejsze prace uczniów, które wykonywali na zajęciach technicznych (np. wieszaki), oddawał swoje pieniądze, by tylko coś nowego kupić do szkoły. Wszystko nadzorował osobiście, trzymał pieczę nad wszelkimi wydatkami i dochodami. Bardzo skrupulatnie podchodzi do księgowości szkolnej, dbał o uczciwe i rzetelne wypłaty robotnikom i fachowcom, którzy pracowali przy budowie szkoły.
Osobiście prowadził bibliotekę szkolną oraz wpisywał książki do księgi inwentarzowej. Dbał o wszystkie pomoce naukowe, ciągle pozyskiwał coś nowego. Kiedy dowiedział się, że jedna ze szkół w Radomsku wymienia ławki na nowe, pojechał po te wyrzucane, przywiózł i wraz z uczniami naprawił je i pomalował. Od tej pory dzieci nie musiały już ściskać się w kilku ławkach ze starej szkoły.
Całe swoje życie poświęcił ukochanej szkole i uczniom, za których czuł się odpowiedzialny. Z relacji ich, nauczycieli i środowiska lokalnego wyłania się obraz człowieka pogodnego, pracowitego, konsekwentnego i uczciwego. Uczniowie zgodnie powtarzali, że był surowy, ale przy tym bardzo sprawiedliwy.
Równo traktował wszystkich pracowników, z szacunkiem odnosił się do swoich nauczycieli i pań woźnych. Na wszelkich uroczystościach zawsze wszyscy siadali wspólnie przy jednym stole.
Do tej pory uczniowie pana Henryka Drzazgi mówią o nim z wielkim szacunkiem. Wspominają jego wielkie zaangażowanie, dyscyplinę, troskę i zmysł pedagogiczny.
Jest ceniony za swą skromność połączoną z charyzmą, którą potrafił porwać społeczeństwo do stworzenia budynku szkoły wysiłkiem własnych rąk. Chyba najbardziej zjednał sobie ludzi tym, że sam, jak równy z równym, brudził się w tej samej glinie co wszyscy rolnicy, chłopi czy robotnicy. Nadzorował, przewodniczył i kierował, ale również wyrabiał, kopał, nosił i wypalał. Pan Henryk Drzazga zapracował, a tym samym zasłużył na szacunek swoich uczniów, ich rodziców, nauczycieli, pracowników obsługi, całego społeczeństwa lokalnego.
Pan Henryk Drzazga oraz pani Zofia Drzazga to ludzie niezwykle rodzinni i towarzyscy. Chętnie podejmowali krewnych w swoim mieszkaniu w Lgocie Małej oraz sami bywali u swojej rodziny. To, jacy byli państwo Drzazgowie, najlepiej pokazują zapisane poniżej wspomnienia.
Henryk Drzazga - krótkie wspomnienie
Dobrze pamiętam starszego brata mojej mamy Zofii. Gdy byłem małym chłopcem odwiedzał siostrę w Gliwicach i zawsze przywoził mi w prezencie ciekawą zabawkę. Miał miły głos i ujmujący sposób bycia. Miał też swoje charakterystyczne gesty, zakładał nogę na nogę, a ręce splatał z tyłu głowy. Odwiedzał nas także, gdy bywałem na wakacjach u dziadka Romana na Zakrzówku (teraz jest to już część miasta Radomska). Przyjeżdżał wówczas na motorze, który bardzo mnie interesował.
Raz rozjechał nim przez nieuwagę kurczątko i bardzo długo nie mógł sobie tego wybaczyć i przyjść do siebie - miał po prostu dobre serce.
Pamiętam też pewne odwiedziny u Wujostwa w Lgocie Małej razem z moimi rodzicami i udział w charakterze widza w przedstawieniu teatralnym, które, jak się później dowiedziałem, miało na celu zbiórkę pieniędzy na nową szkołę.
Gdy byłem starszy, inny brat mojej mamy - Tadeusz Drzazga, zabierał mnie motorem w odwiedziny do Wujostwa. Wtedy stała już nowa szkoła i Wujek Henio mnie po niej oprowadzał. Najciekawsza dla mnie była pracownia fizyczna z maszyną elektrostatyczną, w której przez obrót tarcz powstaje iskra. Lubiłem też wizyty w pustych klasach, bo wtedy były wakacje, a także w sadzie z ogródkiem, którym zajmowała się żona Wujka, czyli ciocia Zosia.
Wujek Henio był ciekawym i na pewno nietuzinkowym człowiekiem i może dlatego po tylu latach wciąż pamiętam Go lepiej niż innych członków naszej rodziny.
Andrzej Gierczycki
Gliwice, dnia 20 listopada 2020 r.
Szkoła i budynek przy szkole dziś przebudowany, a kiedyś mieszkanie Wujka Henia i Cioci Zosi na zawsze pozostanie w moim sercu jako miejsce, gdzie jako dziecko spędziłem bardzo wiele pięknych chwil. Wraz z moim Tatą Tadeuszem Drzazgą, Mamą Krystyną oraz dwiema siostrami często odwiedzaliśmy Wujka. Niestety nigdy naraz, ponieważ prawie co niedzielę dojeżdżaliśmy tam na motocyklu WSK, a on nie mieścił całej rodziny.
Pragnę gorąco podziękować inicjatorom, radnym, wójtowi, a także wszystkim innym, którzy w tak wspaniały, zacny sposób przyczynili się do uhonorowania pamięci Henryka Drzazgi. Wszystkim z dumą będę pokazywał Waszą wspaniałą Szkołę w Lgocie Małej, która zawsze budziła moje najlepsze wspomnienia, a od dzisiaj będzie także Dumą Rodziny.
Marek Drzazga
Wspomnienie Henryka Drzazgi, Kierownika Szkoły Podstawowej w Lgocie Małej
Do Szkoły Podstawowej w Lgocie Małej uczęszczałem w latach 1954-1961. Jej wieloletnim kierownikiem był wówczas Pan Henryk Drzazga, a moim wychowawcą Pani Krystyna Pruciak.
Szkoła podstawowa w Lgocie Małej cieszyła się dużym uznaniem zarówno wśród mieszkańców wsi, jak i przyległych wiosek (Teklinów i Wikłów), z których dzieci uczęszczały do tej szkoły. Jej absolwenci z powodzeniem kończyli później licea ogólnokształcące, różne szkoły techniczne czy pedagogiczne. Wielu z nich, ukończyło studia wyższe, stając się specjalistami w różnych dziedzinach. Na wysoki poziom nauczania szkoły zasadniczy wpływ miała ogromna wiedza i znakomite zdolności organizacyjne jej kierownika, Pana Henryka Drzazgi, a także dobre przygotowanie do zawodu kadry nauczycielskiej.
Kierownik Szkoły, który był nauczycielem matematyki, był nie tylko utalentowanym nauczycielem i wychowawcą, ale także wielkim społecznikiem i patriotą. W trosce o zapewnienie odpowiednich warunków nauczania, rozpoczął budowę nowego budynku szkolnego pod koniec lat 50-tych, który miał zastąpić dotychczasowy budynek o niewielkiej powierzchni, niewystarczającej dla zapewnienia warunków nauczania systematycznie zwiększającej się liczby dzieci. Wyjątkowość tego przedsięwzięcia polegała na tym, że środki finansowe potrzebne na zakup materiałów budowlanych, wznoszenie murów budynku oraz na wyposażenie szkoły nie pochodziły ze skarbu Państwa, lecz zorganizował je sam Kierownik szkoły. W tym celu, założył we wsi cegielnię, która dostarczała nie tylko materiału
do wznoszenia murów, ale także środków finansowych na zakup wszelkich materiałów potrzebnych do wybudowania i wyposażenia szkoły, jak również na opłatę robotników zatrudnionych w cegielni oraz przy budowie szkoły.
Wzniesienie nowego budynku szkolnego w warunkach głębokiego komunizmu lat 50-tych mogliśmy zawdzięczać tylko nadzwyczajnym zdolnościom dyplomatycznym i organizacyjnym Pana Kierownika Drzazgi. Należy podkreślić, że to dzieło wyprzedziło państwowy plan budowy tysiąca szkół na tysiąclecie Polski. Władze oświatowe nie znalazły wówczas podstaw prawnych dla zatwierdzenia powstałego budynku jako obiektu szkolnego. Wreszcie, po długich staraniach Kierownika, kiedy to lekcje już odbywały się w salach nowego budynku, władze oświatowe formalne zatwierdziły wzniesiony budynek jako obiekt szkolny, co nastąpiło na początku lat 60-tych. Chciałbym szczególnie podkreślić, że zajęcia dydaktyczne odbywały się w normalnym trybie przez cały czas budowy nowej szkoły z udziałem zarówno kierownika, jak i całej kadry nauczycielskiej.
Wybudowanie nowej szkoły, wyjątkowe zdolności dydaktyczne i organizacyjne oraz wysoka godność osobista spowodowały, że Pan Kierownik Henryk Drzazga mógł cieszyć się sławą i ogromnym autorytetem wśród mieszkańców wsi oraz kadry nauczycielskiej.
Nadanie Szkole Podstawowej w Lgocie Małej imienia Henryka Drzazgi jest okazaniem mu wyrazów najwyższego szacunku oraz okazania wdzięczności za jego ogromne zasługi.
Absolwent Szkoły Podstawowej w Lgocie Małej
Tadeusz Rorat
Prof. dr hab. Biologii Molekularnej
Polska Akademia Nauk, Poznań